Wietnam- Wyspa małp i krokodyli

By odprężyć się po zwiedzaniu miejsc związanych z wojna postanowiliśmy wrócić na łono natury i podpatrzeć naszych zwierzęcych milusińskich. Nasze oczy skierowały się ku wyspie małp. Znajduje się ona niedaleko Sajgonu (można tam dojechać komunikacja miejska, najpierw autobusem linii 20, by przepłynąć rzekę promem i wsiąść w autobus numer 61 ) i oprócz wymienionych wyżej małp,

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

obfituje także w krokodyle.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Takiej przyrodniczej gratki nie mogliśmy przegapić wiec kolo południa ruszyliśmy w drogę. Jak zwykle jako jedyni biali czuliśmy na sobie ciekawski wzrok współpasażerów ale do tego zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Gdy autobus stawał dawał o sobie znać żar lejący się z zewnątrz, ale do tego zdążyliśmy się przyzwyczaić także. Ogólnie droga trwała około dwóch godzin i wiodła przez malownicze tereny dorzecza Mekongu. Kierowca wysadził nas na małym rozwidleniu dróg i kazał iść prosto, gdzie po kilometrze drogi miała być kasa biletowa. Wszystko się zgadzało i po zapłaceniu 60 tysięcy dongów za osobę ruszyliśmy na wyspę. Do wyboru są dwie krótkie trasy plus atrakcje w postaci przepłynięcia się lodka po okolicznych rozlewiskach. Zaraz przy wejściu na wyspę ulokowana jest mała restauracja. Tam postanowimy zakupić coś do picia, popijając wodę rozglądaliśmy się do okola,  nasza uwagę przykuły tabliczki zabraniające wnoszenia jedzenia i picia na wyspę. Spowodowane jest to pazernością małp ale to opisze później. Pierwszego mieszkańca wyspy napotkaliśmy kolo skrajnego stolika restauracji, średniej wielkości kapucynka wlazła n a stolik by poszukać pokarmu. Jej poszukiwania szybko się skończyły, gdyż personel parku wyposażony jest w proce oraz kije, które skutecznie odstraszają małpy. To co widzieliśmy była to tylko przygrywka i wstęp, prawdziwy pokaz małpiej bezczelności miał się dopiero zacząć. Po nawodnieniu się, ruszyliśmy przez alejkę w kierunku, który wskazywał nam drogowskaz.  Po drodze zwiedzić można malutkie muzeum, ale widać ze wypchane zwierzęta, które są tam wystawione, lata świetności dawno już maja za sobą.

W miarę spaceru alejką, przybywało kapucynek i nim się obejrzeliśmy byliśmy w samym środku ich stada.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Duże małpki bacznie nas obserwowały a male ganiały się pod naszymi nogami lub iskały starsze osobniki.  Panował ogólny spokój, do czasu gdy nie pojawiła się wycieczka z Chin, która została przez małpy obrabowana ze wszystkiego co się dało.  Z rak wyrwane zostały butelki wody, a co bezczelniejsze małpie osobniki zrywały czapki z głów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

By uchronić się przed rabunkiem uciekliśmy do zagrody z krokodylami.  Nad rozlewiskiem przechodziło się po spróchniałych kładkach, które trzeszczały pod stopami.  Na pozór nieruchome i ospale krokodyle bacznie obserwowały, czy przypadkiem nikt nie wpadnie do wody.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdy już napatrzyliśmy się na krokodyle, musieliśmy wrócić do małp. By przepłynąć się lodka czekaliśmy aż zbierze się komplet zwiedzających. Gdy siedząc na ławeczce obserwowaliśmy małpie życie, pojawiła się kolejna grupa chińczyków. Wydali na siebie wyrok, gdyż kupili orzeszki przeznaczone do karmienia małp. Małpy nie czekały grzecznie na swoja porcje ale same postanowiły się nakarmić, skacząc na zwiedzających i wyrywając im orzeszki z dłoni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nastąpił niesamowity harmider i hałas. Postanowiliśmy się jak najszybciej ewakuować do cywilizacji, małpie figle to dla nas za dużo.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

No Comments Yet.

Leave a comment