Wędrówki po Gruzji

Nasza podróż do Gruzji, choć ciężko zaraz po powrocie cokolwiek napisać to bez wątpienia ten wyjazd tego wymaga. Ponieważ po pierwsze był to nasz pierwszy wspólny wyjazd, po drugie mój pierwszy w tak dziki teren a po trzecie, po dwóch tygodniach wróciliśmy bogatsi o rzekę przygód i doświadczeń oraz, co najważniejsze, o dwójkę wspaniałych przyjaciół.

Zacznijmy więc od początku. Sierpień 2012, upał w Polsce, upal po wyjściu na lotnisku w Tbilisi. Dolecieliśmy na miejsce ok. 4 rano więc musieliśmy czekać na pierwszego busa kilka godzin. Już o wschodzie słońca było nam niemiłosiernie gorąco więc zapowiadały się gorące wakacje – dosłownie i w przenośni.

Udało się, dojechaliśmy do miasta, kupiliśmy małą butlę z gazem i ruszyliśmy do naszego pierwszego celu –Kazbek. Podróż marszrutką była szybka i pełna adrenaliny, bo kierowca niczym rajdowiec pokonywał kolejne kilometry szutrowej drogi nad przepaścią. Po tej podróży wiedzieliśmy już jedno – jeśli kiedykolwiek ktoś by nam kazał wybrać narodowość kierowcy – Gruzin. Wyprzedza na trzeciego lub nawet czwartego, ale się zmieści. I na pewno dowiezie na czas, choćby miał gonić na złamanie karku.

Wysiedliśmy z busa, kupiliśmy dużą bańkę z wodą ( która potem towarzyszyła nam przez całą podróż) i ruszyliśmy w górę. Do stacji noclegowej, czyli wielkiej polany przy klasztorze Cminda Sameba dotarliśmy po kilku godzinach. Położony jest on na wysokości 2170 m n.p.m dlatego po nieprzespanej nocy, podróży z kierowcą Gruzinem i w niemiłosiernym upale było ciężko wejść nawet na tę wysokość. 418638_10151132783384228_948793346_n

Ale udało się i gra była warta świeczki. Rozbiliśmy namiot i okazało się, że takich jak my jest więcej, bo w sumie było na polanie ok 20 namiotów. Wzięliśmy bańkę z wodą i w pobliskiej dolinie wzięliśmy wyborny prysznic ( z baniaka 5l H2o). Nawet nie możecie przypuszczać jaka to przyjemność położyć się później przed namiotem, wokół którego krowy rwą trawę i muczą, a słońce chowa się za szczytami Kaukazu.

foto_tlo2.jpg

Wejście na górę zaplanowane następnego dnia już nie było takie sielskie. Niestety od razu muszę powiedzieć, że ze względu na mnie się ono nie udało. Wiał od rana bardzo silny wiatr, a my z plecakami chcieliśmy się wspiąć na wysokość schroniska i zejść. Szliśmy przez ok 5-6 godzin kiedy dałam za wygraną. Szliśmy granią a ja miałam wrażenie, ze wiatr zaraz zepchnie mnie w przepaść.

295259_10151132789349228_1806528163_n

Trudno, przynajmniej będzie pretekst, żeby tam kiedyś wrócić.

10460_10151132789209228_994628370_n

         Bo warto kiedyś jeszcze coś takiego zobaczyć .foto_tlo.jpg

Zobacz więcej zdjęć w galerii »

No Comments Yet.

Leave a comment