Tokio

Jesteśmy na ostatniej prostej. Shinkansen, czyli kolejowa super torpeda, zawiózł nas z Kioto do Tokio w 2 godziny i 20 minut. Tyle więc zajęła nam trasa ze starej stolicy Japonii do obecnej. Skręcenie rowerów i dojazd do hotelu to kolejna godzina. Chociaż miejsce, w którym spaliśmy raczej hotelem bym nie nazwała, chyba że kapsułowym. W internecie pokoje opisane zostały jako "urządzone w stylu japońskim", ale nie było mowy, że styl to również japoński rozmiar.  Ale do rzeczy... podłoga w pokoju w stylu japońskim wyłożona jest matami tatami, na nich znajduje się ciężka kołdra służąca jako materac i na niej kołdra właściwa i poduszka. Rozmiar pokoju - 2,5m długości na ok. 2 metry szerokosci. Jak włożyliśmy nasz bagaż to miejsca zostało niezbyt dużo. Chcieliśmy spać w hotelu kapsułowym, to w sumie mamy, tyle że pod inną nazwą 🙂

Ale za to na takiej powierzchni jest wesoło. Właściwie to każda próba ruchu, przesunięcia lub zmiany miejsc kończy się wybuchem śmiechu. Są jakieś plusy ? Zdecydowanie cena, jak na Tokio to lokum prawie za darmo. Więc w sumie można to przeżyć, skoro i tak przychodzimy tu tylko spać.

Ruszyliśmy na zwiedzanie.

Według mapy, niedaleko naszego "hotelu" jest świątynia. Dotarliśmy do niej, po czym okazało się, że byliśmy tu już dwa lata temu, kiedy zwiedzaliśmy Tokio w 5 godzin. Dlatego pozostało nam pójść na deptak nad rzekę i napić się piwa. Bo po co zwiedzać po raz kolejny to samo miejsce. http://wedrowkizesmakiem.com/japonia-tokio/

Drugi dzień w Tokio - Imperial palace i dzielnica gier - taki był plan. Pierwsza atrakcja do bani, bo pałacu nie ma a jest tylko park. Tyle dobrego, że nie trzeba płacić wstępu.

Akihabara, dzielnica gier, zabawek, mangi, automatów, muzyki i skaczących hostess w strojach królików. Szał, nie wiadomo gdzie patrzeć, gdzie wejść, co oglądać. Tym bardziej, że wejście do sklepu jest małe i ciasne, a na jego końcu znajduje się winda na kolejnych 5 pięter, każde z innym rodzajem gadżetów.

Wszędzie głośno, migające światła odbijają się od witryn sklepów. Ale udało się, zakupy zrobione. Teraz to trzeba jakoś upchać do bagażu.

 

Tokio dzień trzeci - skończyły nam się pomysły. Niestety liczyliśmy na to, że plan sam się w Tokio ułoży, a jednak tak nie było. Atrakcji nam zabrakło, że tak powiem. Ale jak w każdym dużym mieście jest zoo i to za całkiem przystępną cenę, bo 600yen za osobę. Można tu zobaczyć małą kilkumiesięczną pandę, lwa, tygrysa, pelikany i niedźwiedzia polarnego 🙂

No Comments Yet.

Leave a comment