Mołdawia- Jezioro Costesti

W czasie nieznośnych upałów, po wylaniu hektolitrów potu w dusznych marszrutkach i opaleniu ciała na kolor ciemnego hebanu automatycznie skierowaliśmy swe kroki nad jezioro. Dostępność jeziora ma również jeszcze jedną praktyczną zaletę, można poświecić dzień na porządki gospodarcze (czytaj pranie, dokonanie bilansu strat i podsumowanie oraz wyznaczenie dalszej trasy).

 

Jezioro Costesti to sztuczny zbiornik, umiejscowiony w pobliżu granicy z Rumunią. Pomimo, że Costesti nie było oddalone tak bardzo od miejsca naszego obozowania , niemniej jednak dojazd zajął nam pół dnia. Mijając nieciekawie wyglądające kilka bloków w małym miasteczku, skręciliśmy w boczną drogą i dzięki uprzejmości kierowcy marszrutki znaleźliśmy się nad samym jeziorem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Miejsce w którym się znaleźliśmy było jeszcze w obrębie cywilizacji i małej wiosce można było zrobić zakupy. Poddaliśmy w wątpliwość popularność małego sklepiku, w momencie kiedy prawie wszystko co kupowaliśmy zdejmowane było z wystawy jako ostatni produkt. „Nic to” jak mawiał Pan Wołodyjowski , ruszyliśmy żwirowa droga wzdłuż jeziora.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jak szybko zauważyliśmy nie tylko my chcieliśmy ochłodzić się nad wodą. Na skarpie powyżej plaży ustawione były liczne namioty i samochody, w prawie każdym obozowisku płonął raźno ogień i panował gwar przy przygotowywaniu kolacji. Znaleźliśmy miejsce dla siebie i rozłożyliśmy namiot. Poszło nam to sprawnie, gdyż myślami już pływaliśmy w orzeźwiająco zimnej wodzie jeziora.
Na plaży niestety znaleźć można było ślady mołdawskich letników, panował tam duży nieporządek (liczne butelki plastikowe). Nie zniechęciło nas to do kąpieli i weszliśmy do wody. Jak że miło tak się orzeźwić po upalnym dniu. Dno jeziora było muliste i delikatnie opadało w dół,woda była czysta. Na drugim brzegu, oko cieszyły bardzo ładne krajobrazy, które dodawały jeszcze walorów wieczornej kąpieli.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po kąpieli i zjedzeniu kolacji czekała nas błoga sjesta na karimatach, przy pięknym widoku nocnej tafli jeziora.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Podczas rozmowy, kątem oka wyłapywaliśmy błyski na horyzoncie. Gdy stawały się coraz częstsze a do naszych uszu doleciał pierwszy pomruk burzy, wiedzieliśmy już, że na wszelki wypadek trzeba sprawdzić rozstawienie namiotu i głębiej wkopać śledzie. Istotnie burza nadeszła nawet szybciej niż przewidywaliśmy. Nie ma nic piękniejszego niż pukanie deszczu o tropik namiotu , które kołysze nas do snu w suchym i bezpiecznym namiocie.
Poranek przywitał nas zachmurzeniem, które odebraliśmy z wielką ulga. Po porannej kąpieli udaliśmy się w dalszą drogę i poszukiwanie nowych przygód.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

0 Responses

  1. […] Mołdawia- Jezioro Costesti […]

Leave a comment