Japonia- Tokio

Gdy samolot wystrzelił ku górze, wreszcie uwierzyliśmy że po tylu perypetiach opuściliśmy Argentynę. Cała adrenalina i ciśnienie ostatnich dni zeszły w mgnieniu oka, relaksowaliśmy się pijąc drinki w wygodnych fotelach samolotowych.  Bardzo szybko zasnęliśmy i podróż do Atlanty minęła nam w mgnieniu oka, o piątej rano byliśmy już na „bramkach” lotniska.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Podobnie jak w ambasadzie tak i na lotnisku podziwialiśmy bardzo dobrą organizację pracy, wszędzie dookoła uwijał się personel, który pomagał podróżnym.  Gdy wyszliśmy z odprawy, hala lotniska była prawie pusta, więc postanowiliśmy skorzystać z okazji by się odświeżyć i wziąć namiastkę prysznica.  W toalecie dla niepełnosprawnych są bardzo duże zlewy oraz inne użyteczne akcesoria, co prawda nie był to prysznic w cztero gwiazdkowym hotelu ale na znacznie poprawił nasze morale. Oczekując na lot musieliśmy spróbować amerykańskich hamburgerów i prawdziwej coli, ale nie było to doznanie kulinarnie przyjemne.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rozbisurmanił się człowiek w Argentynie jedząc najlepszą wołowinę świata, więc spadliśmy na ziemię z bardzo wysokiego konia.  Sześć godzin czekania na następny lot minęło bardzo szybko, a wspomnienia z lotniska mamy raczej dobre.  Wszędzie panował porządek i wzorowa organizacja, tylko pozazdrościć.

Podróż do Tokio trwała piętnaście godzin ale znieśliśmy ją lepiej niż przewidywaliśmy. Ja nadrobiłem zaległości i obejrzałem całą drugą serię House of Cards a Hania drzemała sobie słodko u mego boku. W przerwach tych czynności oglądaliśmy zza okna ośnieżone krajobrazy USA.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W Tokio wylądowaliśmy o godzinie szesnastej lokalnego czasu i udaliśmy się do kas. Istniała szansa, że polecimy za dwie godziny do Bangkoku. Niestety, a jak się okazało później, że bardzo dobrze wyszło, musieliśmy poczekać jeszcze dwadzieścia cztery godziny.  Zaczęliśmy już powoli się przyzwyczajać do życia na lotniskach i w samolotach, więc dodatkowe dwadzieścia cztery godziny nie wywarły na nas żadnego wrażenia.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Namierzyliśmy knajpkę  z wybornym sushi i japońskim piwem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdy udawaliśmy się na wieczorną kąpiel stan toalet powalił nas na kolana. Lśniły czystością i były napakowane nowinkami technicznymi (np. podgrzewane sedesy, które wygrywają różne melodie by uprzyjemnić nam korzystanie ze świątyni dumania). Umyci udaliśmy się na spoczynek do poczekalni.  Czuliśmy się bardzo  bezpiecznie a dodatkowo bezpieczeństwa podróżnych strzegł policjant, więc noc przespaliśmy bardzo dobrze.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Około 7 rano oddaliśmy bagaże i wolni postanowiliśmy udać się na zwiedzanie Tokio. Do miasta wprost z lotniska zawiozła nas tam specjalna kolejka.  Po raz kolejny ujrzeliśmy popis japońskiej organizacji, zaraz po wyjściu pasażerów, do wagonika wchodziły ekipy sprzątające, by po chwili zaprosić nowych pasażerów do czystych wagonów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Podróż trwała około czterdziestu minut, nam minęła szybko bo zafascynowani  byliśmy tym co widać za oknem. Krajobraz był podobny do naszego polskiego . Gdy wyszliśmy ze stacji w Tokio powitał nas potworny ziąb, no tak tutaj jest środek zimy.  Poprzez szerokie ulice z wieżowcami  udaliśmy się na poszukiwanie informacji turystycznej

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

(po drodze wstąpiliśmy na małe śniadanie).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jako, że mieliśmy dosyć mało czasu (około sześciu godzin) polecono nam obejrzenie pałacu cesarskiego oraz stare miasto. Krążąc po uliczkach trafiliśmy do pierwszej atrakcji turystycznej jaką jest pałac cesarski, ulokowany nad fosą w centrum miasta.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Niestety dziś był nieczynny, więc pozostało nam tylko obejmie go dookoła i udanie się do starego miasta metrem. Stare miasto wyglądało dokładnie tak jak nasze wyobrażenia o Japonii, wszędzie rozciągały się pagody oraz świątynie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tutaj poczuliśmy prawdziwy smak orientu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Chodząc po bardzo klimatycznych zaułkach zapomnieliśmy o kontrolowaniu naszego ograniczonego czasu i zostało go nam bardzo mało. Musieliśmy opuścić piękne zabytki i udać się na lotnisko. Tokio zrobiło  i Japonia zrobiły nas tak duże wrażenie, że na pewno tu wrócimy (mamy nadzieje, ze podczas tej podróży).  Japończycy to cudowni ludzie, pomocni i weseli  jednocześnie dostojni, przestrzegający tradycji oraz szacunku dla innych.  Największym zaskoczeniem dla nas było to, że miasto nie jest przeludnione a spokojne i harmonijne.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Stolica Japonii bardzo miło nas zaskoczyła i rozbudziła naszą ciekawość.  W tej chwili jednak myślami byliśmy już w Bangkoku i w wyobraźni braliśmy już prysznic nie w lotniskowej łazience a w normalnym hotelu.

No Comments Yet.

Leave a comment