Gruzja-ofiara ze zwierząt w kościele ormiańskim w Tbilisi

Szwendając się bez celu po wąskich, pełnych uroku, uliczkach Tbilisi podziwialiśmy zabytkowe podwórka. Jeżeli miałbym być szczery to właśnie te podwórka w stolicy Gruzji zrobiły na mnie największe wrażenie. Wyglądają tak jakby pęd czasu je ominął, ciasne z drewnianymi krętymi schodami, pozostały niemal nietknięte od momentu, w którym je wybudowano. Podróż wąskimi uliczkami starego Tbilisi, kiedy nie ma nikogo na horyzoncie przenosi nas do Tbilisi początku wieku XX. Zanurzeni w tej magicznej atmosferze, płynęliśmy uliczkami na skraju dwóch światów, tego obecnego i tego już minionego gdy trafiliśmy na niewielki placyk. Z zamyślenia i podziwu wyrwał na rejwach głosów i to nie tylko ludzkich. Na małym skwerku, wkomponowany w kamienice, otoczony zielenią stał przysadzisty ormiański kościół. Przed kościołem znajdował się tłum odświętnie i szykownie ubranych ludzi, obok których przywiązanych do płotu było kilka jagniąt, a niektóre kobiety miały w reklamówkach żywe koguty.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Drzwi do świątyni były otwarte, z kościoła wydobywał się śpiew i zapach kadzidła. Zaintrygowani tym widokiem, postanowiliśmy dać zadość naszej ciekawości i udaliśmy się do kościoła. W chmurze dymu z kadzidła i w blasku świec, przy ołtarzu stała odświętnie ubrana para z dzieckiem na reku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Domyśliliśmy się, że odbywają się tu chrzciny. Atmosfera w kościele była podniosła ale tez pełna gwaru i wesołości. Dominował niski i dostojny głos księdza,w tle słychać było rozmowy i przemieszczanie się wiernych w świątyni oraz jeszcze większy zgiełki gości stojących na zewnątrz. Poprzez dym kadzidła dojrzeć było można malowidła we wschodnim stylu oraz liczne kandelabry ze świecami, wszystko było feriom kolorowych jaskrawych barw. Po dłuższej chwili, wyszliśmy na zewnątrz i znaleźliśmy się w tłumie stojących ludzi. W przybudówce dołączonej do kościoła, starszy, chudy i siwy mężczyzna , w czarnych kaloszach ostrzył długi cienki nóż. Nóż był cienki i wyślizgany od ciągłego ostrzenia i widać było, ze służy rzeźnikowi już od wielu lat. Obok zajętego ostrzeniem noża mężczyzny, stał masywny pieniek a na wpół przymknięte drzwi zakrywały miskę z futrem zabitej wcześniej owcy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Od pełnych humoru i wesołych gości dowiedzieliśmy się, że każdy w darze przynosi ofiarę w postaci żywego zwierzęcia, z regolity jagnięcia lub koguta. Zwierzęta zabijane są na miejscu, część mięsa idzie w darze dla kościoła, reszta natomiast przeznaczona jest dla biesiadników. Po kościelnej ceremonii, która trwa długie godziny, rodzina i goście zacznie hucznie świętować ochrzczenie nowego potomka. Wyjaśniono nam, ze według tradycji jagnię musi przejść 3 razy dookoła kościoła a dopiero później zostaje pozbawione życia. Nieszczęsne zwierzęta czują, że będą głównym daniem ucztujących, dlatego też opierają się i w skutek tego silni mężczyźni wloką, zapierające się z całych sił zwierzęta na około świątyni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Opuściliśmy teren kościoła przed złożeniem ofiary ze zwierząt, zastanawiając się jaka przygoda czeka nas za kolejnym zaułkiem.

No Comments Yet.

Leave a comment