czas na Kambodżę

Ruszyliśmy z Bangkoku do Aranyaprathet czyli ostatniej stacji na wschód, skąd do granicy z Kambodżą mamy zaledwie 6 km. Zapakowaliśmy rowery do pociągu, znów do miejsca przy zmywaku i ruszyliśmy. 5 godzin później wysiedliśmy na stacji i ruszyliśmy w stronę granicy. Jeszcze ostatnia zimna kawa w supermarkecie "7 eleven" . Tam spotkaliśmy Niemca, który właśnie wracał ze swojej podróży na rowerze, która trwała 4,5 roku. Uhh trochę za długo jak dla mnie.

Przeprawa przez granicę była łatwiejsza niż się wydawało. Wszyscy ostrzegali, że na pewno trzeba będzie "dopłacić" do wizy, bo pogranicznicy są bardzo skorumpowani. Jednak nam się udało przejść granicę bez problemu i ruszyliśmy w trasę.

Pierwsza zmiana od razu po przekroczeniu granicy - zmiana kierunku jazdy. Wracamy na prawą stronę. Kolejna różnica - brud i śmieci wszędzie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAPlus dość obładowane pojazdy. Początkowy odcinek drogi do Siem Reap był bardzo dobrzy, szerokie pobocze i dobry asfalt. Dodatkowo przy drodze można kupić zimny napój na straganie lub wyjątkowy wynalazek - sok z trzciny cukrowej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Wybitny trunek w upalny dzień. Pani ma specjalną maszynę, do której przymocowany jest silnik jak w kosiarce. Odpala go, wtedy turbina w maszynce zaczyna się kręcić, a pani wkłada kawałek oskrobanej wcześniej trzciny cukrowej i kilka razy go "mieli" w maszynie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERATak wyciśnięty sok wlewa do kubeczka z lodem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAPychota.

Można też wszędzie zjeść. Choć warunki sanitarne jeszcze gorsze niż w Tajlandii, na razie nic nam się nie dzieje z żołądkami. Porcje jedzenia są większe niż w Tajlandii. Zazwyczaj można kupić ryż z mięsem ( raczej nie wiadomo z jakiego zwierzęcia 🙂 ) albo makaron z mięsem i warzywami. Czasem towarzyszyły nam też inne zwierzęta.


OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jeszcze żywe 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Trasa do Siem Reap zajęła nam trzy dni. Upał i wilgotność powietrza sprawiły, że nie byliśmy w stanie przejechać więcej niż 60 km w ciągu dnia.  Ale ku naszemu zaskoczeniu na drodze, w każdym miasteczku znaleźliśmy bez problemu miejsce na nocleg. Hotele bardzo ładne, dobrze wyposażone i co najważniejsze, bardzo tanie. Za nocleg płaciliśmy 5-10 dolarów, co przy cenach tajlandzkich wydaje się być noclegiem za darmo.

No Comments Yet.

Leave a comment