Chiny – największe atrakcje stolicy

Do Pekinu dotarliśmy pociągiem i już o 7 rano byliśmy do hotelu. Niestety nasz pokój był wolny dopiero od 14, wiec mieliśmy przed sobą 7 godzin na zwiedzanie. Postanowiliśmy zobaczyć największe atrakcje Pekinu, które znajdowały się zaledwie 15 minut spacerem od naszego hotelu.

Najbliżej mieliśmy do słynnego placu Tiananmen, zwanego Placem Niebiańskiego Spokoju. Mierzy on 800 metrów z północy na południe i 300 ze wschodu na zachód co sprawia, że jest on największym placem na świecie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAI jak się przekonaliśmy, również o 7 rano jest pełen turystów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERADziś odbywają się tutaj najważniejsze wiece polityczne ku chwale ojczyzny. W przeszłości miały tu miejsce manifestacje przeciwko władzy, w tym najbardziej krwawy protest studentów w 1989 roku stłumiony przez wojsko.

Z Placu można przejść przez wielką bramę na teren zakazanego miasta, które dziś nazywane jest „The Palace Museum” czyli muzeum pałacowe. Każdego turystę nazwa ta wprowadza w konsternację i codziennie słychać jak w kolejce po bilet dopytują czy rzeczywiście kupią tu bilet do Zakazanego Miasta.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po przejściu kontroli biletowej faktycznie znajdziemy się w ogromnym kompleksie dawnego zakazanego miasta.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Budowane od XV do XVII wieku świątynie i pałace były domem dla dynastii Ming i Qing.

OLYMPUS DIGITAL CAMERADziś w niektórych pomieszczeniach można zobaczyć zbiory dawnych naczyń, mebli i strojów. OLYMPUS DIGITAL CAMERANiestety do co ciekawszych wystaw trzeba kupić osobny bilet, czego nie zrobiliśmy na znak protestu wobec chińskiego oszustwa, które niestety mogliśmy zauważyć na każdym kroku. Bo to nie pierwsze miejsce, gdzie okazało się, że oprócz biletu wstępu, trzeba kupić minimum 3 bilety dodatkowe, by zobaczyć największe i najciekawsze zbiory muzealne. Trudno, obejrzeliśmy je w internecie.

Trzeba jednak przyznać, że pawilony i cały kompleks miasta robią wrażenie przede wszystkim rozmiarem, ale i stylem budowli, wyjątkowo ozdobnych i strojnych.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po zwiedzeniu najważniejszych miejsc pozostało nam błąkać się po ulicach Pekinu i odnaleźć nasze rowery, które miały dotrzeć z Chengdu i gdzieś na nas czekać. Wybraliśmy się na dworzec, gdzie rzekomo nasze rowery były. Pani z okienka uprzejmie nam powiedziała, że kwitek, który mamy jest z innej firmy i niestety naszych rowerów tu nie ma. Dobrze, że chciała nam pomóc je odnaleźć i wielokrotnie próbowała dodzwonić się pod numer na fakturze. Wreszcie się udało i zapisała nam adres zupełnie innego dworca na drugim końcu miasta. Jednak teraz już było łatwiej. Wszystkie potrzebne informacje zapisała nam po chińsku na karteczce, a dojazd na miejsce, ze zmiana trzech linii metra zaznaczyła na mapie. Po godzinie byliśmy na miejscu, gdzie pan magazynier powoli przyprowadził nasze rowery i paczkę z sakwami. Zapakowaliśmy cały dobytek na rower. Tym razem już po raz ostatni podczas tej podróży i ruszyliśmy do hotelu.  W całym Pekinie jest oddzielony pas dla rowerzystów i motocyklistów, a droga wydawała się wyjątkowo prosta. Dojechaliśmy do hotelu bez większych problemów. Teraz pozostało nam tylko znaleźć odpowiednie kartony i zapakować nasz dobytek.

Brak komentarzy.

Napisz komentarz