Chiny – Dali

Po Kunmingu nie mieliśmy za wiele pomysłów gdzie dalej jechać, jednak Michaell bardzo zachwalał miejscowość Dali. Przy okazji zbliżał się weekend i powiedział, że wybrałby się z nami do tego zabytkowego miasteczka. Pomógł kupić bilety i przekonać kierowcę, ze nasze rowery zmieszczą się do mini busa jeśli damy mu pieniądze. 4 godziny później byliśmy na stacji w Dali city czyli Xiaguan. Duże miasto, które oddalone jest od starego miasta Dali ok. 15 km. Jeśli przyjeżdżamy autobusem lub pociągiem, zapewne wysiądziemy własnie w Xiaguan a nie w Dali. My po raz kolejny bez mapy zaczęliśmy się kierować w stronę starego miasta, jednak tym razem było łatwiej, bo to tak znane miejsce, że każdy był w stanie nam wskazać drogę. A już po kilku kilometrach zaczęły się pojawiać drogowskazy potwierdzające, że jedziemy w dobrym kierunku.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W Dali mieliśmy „dogadany” nocleg z Heimatem, który pozwolił nam nocować w swoim hostelu. Tym razem znalezienie hostelu stanowiło niemały problem. Ale po 2 godzinach krążenia po uliczkach starego miasta – wreszcie się udało. A hostel – uh warunki jak w niejednym hotelu. Mogliśmy zostać za darmo 3 noce, a przy okazji Heimat orientował się mniej więcej w jaki sposób można przedłużyć wizę, wiec postanowiliśmy zrobić to własnie w Dali.

Stare miasto Dali to zabudowany kompleks otoczony 4 bramami wjazdowymi, które pamiętają czasy dynastii Ming. Od VIII do XIII wieku Dali było stolica królestw, a główna ulica Fuxian Lu pełniła wtedy i pełni do dziś główny łącznik miedzy bramą północną i południową. Większość budynków wewnątrz miasta jest utrzymanych w tym samym stylu, głownie dla turystów chińskich.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA Zostały one odbudowane po trzęsieniu ziemi, które zniszczyło doszczętnie miasto w latach 20-tych XXw. W mieście, jak i w całej prowincji Yunnan, można spotkać wielu chińskich wyznawców islamu, przy czym w Dali można również spróbować ich pysznej kuchni.

Przez  brukowane ulice przewijają się tłumy turystów, a handlarze nawołują do zakupów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAMało kto mówi tam po angielsku, chociaż w naszym hostelu każdy coś tam dukał. Weekend w Dali to przepychanka miedzy turystami, jednak natłok sklepów i zabytkowych budowli rekompensuje te niedogodności.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAPrzy okazji można załapać się na wycieczkę z przewodnikiem, co prawda po chińsku, ale nie przegapimy żadnej atrakcji.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA Chińczycy zawsze gdy przyjeżdżają na urlop wykupują wycieczki zorganizowane przez agencje. W każdym miejscu można zobaczyć chińskie grupy turystów z identyfikatorami na szyi, do której grupy należą i z przestraszonymi twarzami, czy idą z dobrą grupą. Naród ten jest dość nieporadny i ciamajdowaty. Raczej w konkursie „zrób to sam” nie zdobyliby miejsca na podium.

Trafiliśmy w Dali na lokalne święto, które poza dniem wolnym od pracy, raczej nie charakteryzowało się niczym specjalnym. Dla nas jednak oznaczało to, że musimy zostać tu kolejny dzień i dopiero następnego możemy pójść na policję, by zapytać o naszą wizę. Kilka danych technicznych – aby dostać przedłużenie wizy, musimy mięć potwierdzenie z hotelu, że mamy adres zameldowania. Dalej z taka karteczka idziemy do najbliższego posterunku policji i oni dają nam kolejne potwierdzenie z pieczątkami, że  własnie w tej części miasta mieszkamy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Następnie udajemy się do „centrali” policji ( PSB ), gdzie wypełniamy formularz, płacimy 160 yuanow i dowiadujemy się, że mogą nam przedłużyć wizę tylko o tyle dni, na ile dostaliśmy wizę po raz pierwszy. W naszym przypadku tylko kolejnych 15 dni. Odbiór wizy – w ciągu 5 dni roboczych. Po wypełnieniu wszystkich formalności szybko zaczęliśmy planować, co zrobić, aby nie siedzieć kolejnych 5 dniu w Dali. Szybko zorganizowaliśmy sobie plan i ruszyliśmy do działania. Autobus do Lijiang złapaliśmy już kilka godzin później.

No Comments Yet.

Leave a comment