Chile – Puerto Natales

El Calafate – miasto powtarzane jak mantra przez każdego turystę w Argentynie. Każdy albo tu był albo jest albo właśnie jedzie. Ale miasto samo w sobie nie ma nic, absolutnie nic do zaoferowania. Ale żeby zobaczyć lodowiec Perito Moreno trzeba tu przyjechać, żeby zaraz potem się wydostać. Tak było też z nami. Lodowiec zobaczyliśmy w dniu przyjazdu a następnego dnia już szukaliśmy sposobu, aby się stąd wydostać. I wcale nie było to takie łatwe, bo turystów jest mnóstwo, więc biletów na autobus nie ma, a tym bardziej miejsca na rowery. O jeździe można zapomnieć, bo wiatr wcale nie słabnie kiedy podąża się na południe, a temperatura oczywiście spada. Pozostało nam łapanie stopa lub taksówka. Jednak na drodze, jak się później przekonaliśmy, w ciągu 3 godzin można zobaczyć jeden, maksymalnie dwa samochody, oczywiście obładowane po brzegi. Udało nam się znaleźć taksówkarza w mieście, który zapewne zarobił za cały tydzień z góry, ale nie mieliśmy wyboru. Bardzo śmieszny pan kierowca jakoś zapakował rowery i nas do swojego taxi kombi i ruszyliśmy. Na trasie nie było żywego ducha, faktycznie wyminęliśmy dwa samochody, wokół stepy, brak wody i brak miejsca, gdzie można by rozbić namiot. Pan miał nas dowieźć do granicy, ale wysadził nas w miasteczku Rio Turbio podobno tuż przy granicy. Do granicy faktycznie nie było daleko, ale hmm powiedzmy dość stromo, dlatego chwilę nam zajęła ta wspinaczka. Jeszcze tuż przed budką argentyńską w Piotrka rower zaczął podejrzanie syczeć i już po kilku sekundach nie było powietrza w oponie, więc trochę czasu nam zajęło przekroczenie granicy. Za to później było już tylko z górki, więc kolejne 30 kilometrów do Puerto Natales przejechaliśmy bardzo szybko. OLYMPUS DIGITAL CAMERAWidok też był niesamowity i pogoda jakby chwilowo sprzyjała więc znów poczuliśmy wiatr w żaglach. OLYMPUS DIGITAL CAMERAI Puerto Natales też nas bardzo pozytywnie zaskoczyło. OLYMPUS DIGITAL CAMERAPo pierwsze informacja turystyczna była bardzo dobrze poinformowana 🙂 Pani przy mnie zadzwoniła do właścicielki hotelu i utargowała korzystną cenę za nasz pobyt. Przy okazji dała nam mnóstwo mapek i opisała okoliczne atrakcje. I tym sposobem w miasteczku, w którym mieliśmy być tylko jedna noc, zostaliśmy 5 dni. OLYMPUS DIGITAL CAMERA

No Comments Yet.

Leave a comment