Azerbejdżan-Pościg za uciekającym pociagiem

Dzień miał się ku końcowi, dając rześka bryzę ochłody i podkreślając  różem niebo i zachodzące słońce. Scena dosyć sielankowa, mała stacyjka i kończący się dzień. Tuz przed przyjazdem pociągu na stacji zebrał się tłumik podróżnych oraz handlarze, którzy dbali o to by podróżni za odpowiednia oplata byli należycie najedzeni i napojeni. Uwagę przykuwał starszy Pan, który przyniósł i rozpalił przenośny ruszt na którym ułożył małe szaszłyki na sprzedaż. Tłum podróżnych wraz z upływającym czasem gęstniał, większość osób jechała całymi rodzinami wraz z monstrualnej wielkości workami i pakunkami. Kobiety rozmawiały a panowie łuskali słonecznik raz po raz spoglądając w stronę z której miał nadjechać pociąg. Sielankowa atmosferę niweczył trochę  fakt, ze nigdzie nie można było kupić biletu, dlatego jedyna nadzieja było kupno bezpośrednio u konduktora. Pociągi w Azerbejdżanie kursują tylko raz na dobę i tylko w nocy. Gdybyśmy nie dostali się do pociągu na następny trzeba by było czekać cala dobę, wrócić do miasteczka i znaleźć jakiś nocleg. Nocleg  w pociągowym łóżku był bardziej kuszący i po całym dniu wrażeń i upału myśleliśmy tylko o odpoczynku.

Pociąg wjechał ospale na stacje. Była to lokomotywa jak z wiersza Tuwima, rozmiarów monstrualnych ciężka i masywna jakby żadne przeciwności losu nie mogły ja naruszyć, pomimo widocznego na jej metalowych częściach upływu czasu. Z pewnością pamiętała jeszcze lata ubiegłej epok. Tłumik na peronie ożywił się i zaczęto podawać biletu konduktorom, którzy wyszli i stanęli przy drzwiach od wagonów. Ci, którzy już byli w środku pomagali układać pakunki. W bardzo życzliwym zachowaniu widać było nie wymuszony  szacunek do starszych i kobiet. Przyszła kolej i na nas

Biletu u konduktorki kupić nie można. Jedynym miejscem do kupna biletu jest kasa, która akurat w mieście była nieczynna. Pani ze współczuciem acz stanowczo odpowiadała na nasze prośby. Były one na nic bo bilet musi być kupiony kasie i innej możliwości nie ma. Oprócz nas w takiej samej sytuacji nie do pozazdroszczenia była jeszcze jedna młoda Azerka. We trójkę patrzyliśmy z żalem jak Pani konduktor daje sygnał do dojazdu i pociąg z wolna zaczął się toczyć po szynach. Z marazmu i rozczarowania wyrwała nas Azerka, która była towarzyszem naszej niedoli. O dziwo mówiła trochę po angielsku. Wyjaśniła nam, ze jest jeden sposób aby pojechać tym pociągiem, który właśnie niknął w oddali. Plan wyjaśniła nam jak biegliśmy do taksówki. Polegał on na przegonieniu pociągu taksówka i dojechanie przed nim do następnej stacji, na tamtej stacji kupić bilet i spokojnie wsiąść już legalnie do pociągu. Zapakowaliśmy się szybko do stojącej nieopodal taksówki marki Łada. Kierowca bardzo wziął sobie do serca wykonie naszego misternego planu i od razu na pełnym gazie ruszył szutrowa droga wzbijając tumany kurzu. Podczas karkołomnej jazdy dowiedzieliśmy się ze stacja na która jedziemy znajduje się około 80 kilometrów od miejsca w którym się obecnie znajdowaliśmy. Dowiedzieliśmy się także ze plan ma szanse powodzenia bo pociąg jedzie w miarę wolno a nasza taksówka mknęła drogami już ponad 90km na godzinę. Taksówkarz bardzo skupiony wpatrywał się w drogę, kilka razy ostro hamując by zygzakiem przejechać przez stado prowadzonych baranów, klnąc przy tym soczyście . Pościg trwał najlepsze już około 30 minut kiedy to zauważyliśmy pociąg, który przejechał wiaduktem nad nami i pomknął dalej. Trudno było określić czy to dobry znak i czy dążymy. Twarz kierowcy stężała i przyspieszył jeszcze bardziej, chyba niebyło najlepiej, lada dzielnie wkraczała na kolejny poziom prędkości. Cały pościg trwał kolo godziny, z piskiem opon zahamowaliśmy przed stacja. Byliśmy przed pociągiem około 20 minut i co najważniejsze kasa była otwarta. Wreszcie nadjechał upragniony pociąg

“>

Zapakowaliśmy się do pociągu, pomachaliśmy kierowcy przez okno i z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku wyciągnęliśmy się pociągowych pryczach. Wagon był bez przedziałów wiec poczuć  można się było jak w wiezieniu lub na kolonii. Dodatkowo strasznie duszno i głośno, gdyż każdy z podróżnych za punkt honoru wziął sobie puszczanie rdzennej muzyki z komórki jak najgłośniej się da. Ukołysało nas to snu i tak.

Kilka słów o Azerskim kolejnictwie. W 1880 oddano pierwsza linię kolejową o długości 20 km, łączącą Baku z Surakhani. Rozwój kolejnictwa potrzebny był przede wszystkim dla przemysłu związanego z wydobyciem i obróbką ropy. Obecnie w Azerbejdżanie łączna długość szyn to 2932 km (.60% jest pod napięciem, a   40% jest obsługiwany przez napędem wysokoprężnym). Liczba stacji wynosi 176, przy czym by przedostać się do poszczególnych regionów, zawsze trzeba przejechać przez Baku

Zobacz więcej zdjęć w galerii »

No Comments Yet.

Leave a comment