Argentyna- Lodowiec Viedma

Wycieczki i spaceru po lodowcu nie mogliśmy sobie odmówić, po raz pierwszy (oprócz srogich polskich zim) chcieliśmy się czuć jak prawdziwi polarnicy.  Na lodowiec Viedma (od razu ochrzczony przez nas mianem wiedźmy) można dostać się jedynie ze zorganizowaną grupą i przewodnikiem.  Wyprawy bardzo często są odwoływane z powodu silnego wiatru i niekorzystnej pogody. Z duszą na ramieniu udaliśmy się do punktu zbornego w centrum El Calafate, co chwilę spoglądając w niebo i starając się przewidzieć pogodę.  Podróż na lodowiec podzielona została na trzy etapy: dojazd autokarem nad jezioro, podróż statkiem pod lodowiec oraz piesza wędrówka.  Podróż autokarem oprócz pięknych widoków zza szyby nie dostarczała jakiś mistycznych wrażeń więc pominę jej dłuższy opis w tej relacji. Podróż statkiem była o wiele ciekawsza i dostarczyła nam wielu emocji. Gdy wypłynęliśmy z portu, pogoda była dobra a woda miała przepiękną szmaragdową barwę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W miarę upływu czasu zaczęły pojawiać się na tafli wody kawałki lodu a wiatr bardzo się wzmógł.  Gdy pojawiły się góry lodowe, musieliśmy kontynuować obserwacje tych olbrzymów z wnętrza łódki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Lodowaty wiatr wiał z taką prędkością, że zalewał pokład falami zmrożonej wody. Po kilku takich „salwach” i licznych zmoczonych ofiarach, pokład opustoszał.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dobicie do brzegu powitaliśmy  z ulga, gdyż naszą łódeczką bujało niemiłosiernie. Jak się szybko okazało bujanie na wodzie zamieniliśmy na bujanie na lądzie. Gdy wyszliśmy na otwartą przestrzeń i wolno po  skałach  wspinaliśmy się do góry, podmuchy wiatru wprost zwalały z nóg.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Trzeba było iść bardzo schylonym niemal na klęczkach by nie zostać obalonym przez silne podmuchy.  Katorga trwała niecałą godzinę aż dotarliśmy do moreny i naszym oczom ukazał się lodowiec.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Lodowiec Viedma liczy sobie około dwóch kilometrów długości i liczy sobie ponad dwadzieścia kilometrów kwadratowych powierzchni.  Lodowce Patagonii to trzecie co do wielkości skupiska lodu po Antarktydzie i Arktyce. Lodowiec jest czysty tylko w środkowej części po jego bokach widać zwały kamieni i zabrudzeń , które lodowiec wypłukuje podczas swojego ruchu w głąb jeziora. Rotacja lodu trwa około pięćset lat, co oznacza, że bryły lodu odrywające się i z hukiem spadające do wody powstały ponad pięć wieków temu!

Przed wspinaczką na lodowiec, założyliśmy raki, gdyż brał lody nie jest płaska i tworzy liczne szczeliny, przepaście oraz jaskinie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Gdy już sprzęt został dopasowany, ruszyliśmy na kilku godzinny spacer.  Spacer krawędziami lodowych gór to przeżycie, które zdecydowanie podwyższa poziom adrenaliny.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Podczas podróży znajdowaliśmy się w innym świecie otoczeni przez uroki lodowej pustyni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Z zapartym tchem odkrywaliśmy jej piękno i tajemnice.  Lodowiec odwdzięczył się nam za to i uchylił rąbka swej tajemnicy, a tajemnica ta była bardzo smaczna. Jedna z naszych przewodniczek wykopała z lodu umieszczoną tam wcześniej butelkę likieru i każdy uczestnik grupy dostał swój przydział wraz z kawałkami lodowca w kubku. Chcieliśmy z Hanią jeszcze przeszukać kilka zakamarków lodowca (likier był wyśmienity) ale niestety wycieczka dobiegła końca.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Brak komentarzy.

Napisz komentarz